Sandman: Endless Nights

Przyznam szczerze: do tej pory nie lubiłem Sandmana.

Zdaję sobie sprawę, że po przeczytaniu powyższego stwierdzenia część z was mogła z góry wyrobić sobie o mnie zdanie jako o człowieku nie mającym za grosz gustu, który nie powinien być dopuszczony do pisania o jakimkolwiek komiksie. Bardzo możliwe, że jestem nim w istocie. Na podstawie wydanych do tej pory w Polsce czterech TPB, dających początek cyklowi o Morfeuszu, doszedłem bowiem do wniosku, że oto mam do czynienia ze sprawnie opowiedzianą, lecz niestety wtórną historyjką, będącą mało oryginalną kompilacją dość ogranych pomysłów. Oczywiście, świadom byłem ogromnego znaczenia, jakie Sandman odegrał na amerykańskim rynku komiksowym i sporego zamieszania, którego stał się przyczyną; jednak mimo najszczerszych starań, nie potrafiłem odnaleźć w tym komiksie niczego, co wywołałoby mój zachwyt lub przynajmniej zaciekawienie.

Po siedmiu latach od zakończenia oryginalnej serii Sandman zeszytem "The Tempest" (opublikowanym później w trade paperbacku The Wake) "Człowiek w Czerni" powrócił do swoich najsłynniejszych bohaterów siedmioma niesamowitymi opowieściami składającymi się na graphic novel Endless Nights. Każda z nich opowiada o innym członku rodziny Nieskończonych (potężnych sił, odgrywających centralną rolę w gaimanowskiej mitologii) i została zilustrowana przez innego - światowej klasy - rysownika (warto tu zwrócić uwagę na to, że każdy artysta dostał scenariusz o tematyce, w której czuje się najlepiej - i tak na przykład Manara znów rysuje piękne kobiety, a McKean i Storey - abstrakcję wykraczającą w swej formie daleko poza granice komiksu). Poszczególne historie nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Różnią się nie tylko postaciami głównych bohaterów, miejscem czy czasem akcji, lecz także techniką narracji i nastrojem.

Bez dalszych zbędnych słów pozwolę sobie przejść do opisu kolejnych komiksów ze zbioru, starając się możliwie ograniczyć ilość spoilerów...

1. Death: Death And Venice (Śmierć i Wenecja)
Album rozpoczyna się historią z udziałem mojej ulubionej członkini panteonu Nieskończonych, młodszej siostry Snu - Śmierci. Wraz z pewnym młodym żołnierzem odwiedza ona pewną tajemniczą włoską wyspę, na której od stuleci wciąż odtwarzane jest to samo wydarzenie. Bardzo ciekawa fabuła i świetne (choć nie wyłamujące się z konwencji) rysunki P. Craiga Russela uczyniły ten komiks jedną z moich ulubionych historii z cyklu "Nieskończonych Nocy".

2. Desire: What I've Tasted Of Desire (Czego Zasmakowałam w Pożądaniu)
Drugi rozdział został zilustrowany przez Milo Manarę. Czy w takim razie naprawdę muszę pisać więcej? Tym razem za pretekst do ukazania kilku pięknych (i jak zwykle łamiących zasady proporcji anatomicznych) damskich ciał posłużyły wspomnienia kobiety z nordyckiego plemienia, która niegdyś, opętana miłością, ośmieliła się zawrzeć pakt z samym (samą?) Pożądaniem... Choć rysunki Manary stoją na bardzo wysokim poziomie, a samej fabule również nie można wiele zarzucić, całość nie przypadła mi do gustu ze względu na nachalnie narzucający się morał.

3. Dream: The Heart Of A Star (Serce Gwiazdy)
Opowieść dziejąca się w niewyobrażalnie odległej przeszłości, całe eony przed powstaniem naszego Wszechświata. Bohaterami są Morfeusz, jego pierwsza ukochana, członkowie jego rodziny oraz potężne istoty, które wywarły ogromny wpływ na powstanie i kształtowanie się Uniwersum DC. Fani Green Lanterna i Supermana, uważnie śledzący losy swoich ulubieńców, odnajdą w Sercu Gwiazdy wiele niezmiernie ciekawych nawiązań i... ukrytych żartów. Na uwagę zasługują również piękne akwarelowe ilustracje Miguelanxo Prady.

4. Despair: Fifteen Portraits Of Despair (Piętnaście Oblicz Rozpaczy)
Najcięższa, zarówno pod względem formy, jak i treści, część zbioru. Barron Storey (rysunki) i Dave McKean (odpowiedzialny za design) zerwali z konwencjonalnym układem komiksu na rzecz zestawienia tekstu, będącego jakby zapisem urywków pamięci, chaotycznych obrazów wydobytych z głębin świadomości z awangardowymi obrazami. Na mnie Portrety wywarły bardzo duże (pozytywne) wrażenie, choć podejrzewam, że wielu "tradycjonalistów komiksowych" kręciłoby nosem.

5. Delirium: Going Inside (Wchodząc)
Ten rozdział poświęcony jest Delirium, najmłodszej (?) z Nieskończonych, wypowiadającej się za pomocą dymków w tęczowych barwach. Taka bohaterka na pewno nie mogła trafić do szablonowej historii! Zamiast niej - surrealistyczne, niepokojące wizje Gaimana i niesamowita kreska Billa Sienkiewicza. Gdybym miał wybrać jeden, najlepszy komiks z tego graphic novel, wskazałbym właśnie na Going Inside.

6. Destruction: On The Peninsula (Na półwyspie)
Historia science fiction, w którym Zniszczenie trafia na teren prac archeologicznych... Moim zdaniem najgorsza część Endless Nights. Zarówno scenariusz, jak i "rzemieślnicze" ilustracje Glenna Fabry'ego nie przypadły mi do gustu; nie oznacza to jednak, że cały album przez to stracił w moich oczach.

 

7. Destiny: Endless Nights (Nieskończone Noce / Noce Nieskończonych)
Bohaterem ostatniej, tytułowej części jest najstarszy z Nieskończonych, przykuty do swej księgi ślepiec - Przeznaczenie. Kroczy on spokojnie przez drogi swego królestwa, a towarzyszą mu krótkie, poetyckie zdania mówiące o jego zadaniach i możliwościach oraz bardzo ładne rysunki Franka Quitely'ego.

 

Jak widać, historie opowiedziane w albumie Endless Nights są pod wieloma względami bardzo zróżnicowane; nie można mu jednak zarzucić niespójności. W ogóle trudno znaleźć jakikolwiek słaby punkt tego komiksu. Gaiman, powracając jako scenarzysta Sandmana, musiał doskonale zdawać sobie sprawę, czego oczekują po nim krytycy i fani - dzięki temu udało mu się rentrée w naprawdę wielkim stylu. Choć zaledwie kilka dni temu nie uwierzyłbym, że takie słowa mogłyby paść z moich ust, muszę dziś stwierdzić: mamy tu do czynienia z jednym z tych dzieł, które powinny służyć do przekonywania niedowiarków o potędze tkwiącej w komiksie.

Opisywany album stanowi jedenasty tom sagi o Władcy Snów. Niestety, biorąc pod uwagę konsekwentną politykę wydawniczą polskiego wydawcy tego komiksu, nieprędko ujrzymy go w Polsce. Wielka szkoda. Po pierwsze, wielu czytelników mogłoby, tak jak i ja, pod jego wpływem "nawrócić się" na Sandmana. Po drugie, jest to jedna z tych pozycji, które bezapelacyjnie powinny znaleźć się na półce każdego miłośnika bardziej ambitnych komiksów. Tym, którzy nie mogą pozwolić sobie na sprowadzanie albumu z Ameryki, pozostaje jedynie czekać i liczyć na to, że oczekiwanie to nie będzie trwało nieskończone noce...

Janek "necrarch" Pietkiewicz

Scenariusz: Neil Gaiman
Ilustracje: P. Craig Russell (z Lovernem Kindzierskim), Milo Manara, Miguelanxo Prado, Barron Storey (z Dave'em McKeanem), Bill Sienkiewicz, Glenn Fabry (z Chrisem Chuckry'em), Frank Quitely
Liternictwo: Todd Klein
Projekt okładki: Dave McKean
Wydawca: DC/Vertigo

Wszystkich zainteresowanych uzyskaniem informacji "z pierwszej ręki" odsyłam na oficjalną stronę albumu.