Odmienne stany świadomości à la Druillet.

Artysta ten jest twórcą bardzo mało znanym w naszym kraju. Jedynym jego komiksem jaki się u nas ukazał jest, o ile mi wiadomo oneshot "Agorn", który pojawił się w pierwszym zeszycie magazynu "Komiksmania", w którym zamieszczone były krótkie opowieści różnych słynnych rysowników (m.in. Moebiusa, Bilala, Cazy no i właśnie Druilleta). Było kilka obrazków tego artysty w "Fantastyce", był też artykuły Jerzego Szyłaka o "Vuzzie" w "Komiksie Fantastyka", oraz tekst o samym Druillecie w magazynie "Awantura". Informacje na temat rysownika pojawiły się też w dwóch książkach autorstwa Szyłaka - "Komiks: świat przerysowany" i "Zgwałcone oczy" (książka ukazująca się aktualnie w odcinkach w naszym magazynie). Wzmianki na temat Druilleta pojawiły się też w moich poprzednich artykułach (m.in. o Moebiusie - #KZ11, oraz magazynie "Heavy Metal" - #KZ12). I to chyba prawie wszystkie informacje, na jakie mógł natrafić polski czytelnik w polskojęzycznych źródłach. Postanowiłem więc przybliżyć wam nieco sylwetkę Phillipa Druilleta. Chyba bowiem warto poznać dzieła artysty, uznawanego za jednego z wybitnych twórców komiksu francuskiego.

Co właściwie stworzył ten pan?

Philippe Druillet urodził się 28.VI.1944 w Tuluzie. Z zawodu jest fotografikiem samoukiem. W profesji tej pracował już jako szesnastolatek. W 1963, wraz z Jeanem Boulletem, publicystą i pisarzem, zrealizował film p.t. "Dracula". Zaangażowany był też w tym czasie w kilka przedsięwzięć teatralnych (związanych głownie z "Théâtre du Soleil", czyli "Teatrem Słońca"). Jednak mniej więcej od połowy lat 60. jego wielką pasją stały się komiksy. W owym czasie nastąpiło we Francji znaczne ożywienie na tym polu. Opowieści rysunkowe zaczęli bowiem tworzyć młodzi artyści, dla których to właśnie medium stało się czymś więcej, niż tylko środkiem do opowiadania prostych, fabularnych historii. Tak powstał komiks artystyczny, którego jednym z mistrzów stał się kilka lat później Druillet. Około roku 1965 artysta wpadł na pomysł stworzenia komiksu, którego wyróżnikiem miały być wyrafinowane kompozycje plastyczne i nietypowe rozwiązania w kwestii konstrukcji i ułożenia poszczególnych kadrów. Swojemu dziełu nadał tytuł "Le Mystere des Abîmes" (Tajemnica otchłani). Był to pierwszy epizod przygód Lone Sloane, najbardziej chyba znanego bohatera stworzonego przez Druilleta. Utwór został wydany w 1966 roku. Po nim w kolejnych latach pojawiło się sporo innych komiksowych opowieści, które wyszły spod ręki Druilleta. W międzyczasie, w latach 1967-69, artysta zrealizował wiele ilustracji (między innymi dla magazynów "Fiction" i "Galaxie"), kontynuował też współpracę z twórcami z innych interesujących dla niego dziedzin sztuki jak np. teatr (stworzył m.in. afisze do sztuki Jeana Rolina).

W latach 1969-70 Druillet pracował głównie dla wydawnictwa "Dargaud", publikując w wydawanym przez nich magazynie "Pilote" dalsze opowieści o przygodach pilota Lone Sloane i nie tylko. Wydawnictwo to w 1972 wydało też album "Les six Voyages de Lone Sloane" (Sześć podróży Lone Sloane), w którym zebrane zostały opowiadania obejmujące przygody tego bohatera, publikowane na przestrzeni kilku poprzednich lat na łamach "Pilote". Potem artysta stworzył wiele innych komiksowych historii takich jak np.: "Delirius" - do scenariusza Jacquesa Loba (1972), "Yragael" - do scenariusza Michela Demutha (1973), "Vuzz" (1973-74), czy "Urm le Fou" (Głupiec Urm) w tym samym okresie. W 1975 wraz z Jeanem (Moebiusem) Giraudem i Jean-Pierrem Dionnetem, Druillet stał się jednym z członków założycieli niemal legendarnego już magazynu "Metal Hurlant", gdzie w następnych latach często publikował swoje krótkie prace. Większość z nich balansowała pomiędzy opowieścią a skomplikowaną kompozycją graficzną, ale były też krótkie dowcipne historyjki, np. opowieść o statku kosmicznym zgwałconym przez potwora żyjącego w próżni... Z tego okresu pochodzą między innymi takie komiksy jak "La Nuit" (Noc) (1975) - ponure dzieło, które powstało po śmierci pierwszej żony artysty Nicole (W "Nocy" pojawiają się jej fotografie - między innymi na ołtarzu, wokół którego tańczą bohaterowie); "La-Bas" - drugi odcinek przygód Vuzza (1976), "Gail" (1978), i w końcu epicka trylogia "Salammbo", realizowana na początku lat 80.


Maska Lorda Viadernego, i imperialne żołnierzyki, a ta "kulka" to chyba Gwiazda Śmierci

Jednak w latach 80. gwiazda Druilleta zaczęła stopniowo przygasać, ponieważ artysta stracił dużo ze swojego pierwotnego zainteresowania tematyką komiksu. Zajął się natomiast bardziej innymi dziedzinami sztuki jak np. malarstwem, czy rzeźbą, a nawet operą. Tworzył też postery filmowe (np. "Imię róży" - 1986, na podstawie słynnej powieści Umberto Eco), oraz zajmował się projektowaniem użytkowym. W 1981 z wydawnictwa "Humanoides Associés" ukazał się album: "30 x 30 Druillet", zbiór ilustracji i obrazów, wśród których były prace związane z "Gwiezdnymi wojnami". Niestety nie udało mi się dotrzeć do informacji, co dokładnie zawierał, wiadomo natomiast na pewno, że przedmowę do niego napisał sam George Lucas. Jak już napisałem, komiksowa gwiazda Druilleta przygasła, jednak artysta nigdy nie rozstał się z komiksami całkowicie. W 1982 pojawił się album "Vuzz II", w 1985 na łamach "Pilote" wyszła natomiast opowieść "Nosferatu n'est pas mort" (Nosferatu nie umarł). Jest to samodzielna historia, której bohaterem jest wampir żyjący w postatomowym świecie. Komiks ten właściwe nie posiada fabuły. Co ciekawe, mimo iż był on bardzo podobny do poprzednich dokonań artysty, nie okazał się zbytnim sukcesem. To co podobało się w latach 70. okazało się zbyt wyszukane i przeładowane intelektualizmem dla czytelnika z połowy lat 80... Kontynuując wątek lat 80. to warto tu powiedzieć, że w 1986 i 1988 roku światło dzienne ujrzały drugi i trzeci tom "Salammbo". W 1989 natomiast ukazał się album "Delirius II" (ponownie we współpracy z Jacquesem Lobem). Potem nastąpiła niemal dekada przerwy w powstawaniu nowych komiksów i właściwie słuch o Druillecie zaginął. Jednak w 2000 roku artysta powrócił na "komiksowe poletko", publikując nowy epizod o przygodach Lone Sloane zatytułowany "Chaos". W dwa lata później jego prace pojawiły się też w antologii "Vampires 2", której tematem, jak nietrudno się domyślić, są nieśmiertelni krwiopijcy. Mniej więcej w tym samym czasie, tworzył też projekty graficzne do gry komputerowej "Salammbo", która niedawno ujrzała światło dzienne. Druillet tworzył też scenariusze komiksowe dla innych twórców. Współpracował między innymi z Moebiusem ("Approche sur Centauri" - "Nadejście stulecia"), Marcelem Gotlibem ("La reine noire" - "Czarna królowa"), Alexisem ("Les aventures d'Yrris" - "Przygody Yrris"), Sergem Bihannickiem ("Mage Acrylique"), i jeszcze kilkoma innymi artystami.

Trochę o technice tworzenia i poetyce utworów

Rysunki Druilleta nawiązują do wzorów ekspresjonizmu i secesji - dwóch prądów artystycznych z przełomu XIX i XX wieku. On sam przyznaje się też jawnie do czerpania pomysłów z niesamowitych wizji mistrza literatury grozy H.P. Lovercrafta. Prace Druilleta powstawały zarówno w czerni i bieli, jak i w kolorze. Wyznacznikiem dzieł artysty (chociaż nie wszystkich) była niezwykła, wręcz obsesyjna dbałość o szczegóły graficzne i bardzo wyszukane kompozycje kadrów na stronie. Słowo "obsesja" jest jak najbardziej trafne w odniesieniu do twórczości Druilleta. Konsekwentnie zajmował on bowiem wobec świata pozycję artysty wyklętego. Wzięło się to prawdopodobnie stąd, że od najmłodszych lat był indywidualistą i samotnikiem o nazbyt wybujałej wyobraźni, odepchniętym przez świat rówieśników. Większość z jego prac jest utrzymana w bardzo patetycznym tonie. Opowiadają one zawiłe historie, oparte na pomieszaniu wątków, czerpanych często ze wspomnianych już opowieści grozy, jak i fantasy. Wątki fabularne są jednak zazwyczaj tylko pretekstem do przedstawienia monumentalnych wizji pałaców, miast, czy niezwykłych statków kosmicznych. Niekiedy nawet portrety postaci przeradzają się w pracach Druilleta w monumenty. Jeśli już przy tym jesteśmy, to należy też wspomnieć o charakterystycznym wyglądzie postaci, które zapełniają karty prac artysty. Wypracował on bowiem swój własny, skądinąd bardzo charakterystyczny styl ich rysowania. Jego bohaterowie mają zazwyczaj pociągłe, czy wręcz podłużne twarze i nisko umieszczone usta kontrastujące z wąskimi, wysoko umieszczonymi oczyma. Jeśli chodzi o charakter postaci powoływanych do życia przez Druilleta, to są one zazwyczaj złe i okrutne, przemierzają też równie mroczne i nieprzyjazne światy. Właściwie wszystkie scenariusze Druilleta, także te pisane dla innych twórców, były przesycone intelektualizmem, dziwacznymi wizjami, a często także i strachem. Poczynania jego bohaterów są zazwyczaj determinowane przeznaczeniem, równie nieuchronnym jak antyczne fatum. Są oni często tylko marionetkami sterowanymi przez zwierzchnie, zazwyczaj nadprzyrodzone siły. Postacie te wbrew swej woli dążą do przeznaczenia, którego finałem jest najczęściej okrutna śmierć. Wybitnym przykładem może tu być bohater z opowieści "La Nuit" który realizuje ten postulat aż nazbyt dosłownie. Ginie bowiem porażony promieniami słońca wraz z nadejściem świtu.

Lone Sloane


Okładka do drugiego tomu serii o przygodach Lone Sloane

Krótki przegląd dzieł Druilleta pozwolę sobie zacząć od najbardziej chyba znanej serii jaką stworzył ten artysta. Jak już wspomniałem, po raz pierwszy postać ta pojawiła się w wydanej w 1966 opowieści "Le Mystere des Abîmes". Jej kontynuacją stał się album "Les six Voyages de Lone Sloane". Potem były jeszcze albumy "Delirius", "Gail" (nie, nie, nie ten nasz polski Gail), no i na końcu "Chaos". Opowieści o przygodach Lone Sloane można zakwalifikować jako space operę, której głównym bohaterem jest kosmiczny włóczęga, rebeliant, a także (a może przede wszystkim) pilot statku, który nazywa się O' Siddarta. W czasie swoich licznych przygód Sloane zdobywa też kompanów, którymi są Neo-Marsjanin Yearl i tajemniczy Kurt Kurtsteiner (którego imię i nazwisko pochodzą od francuskiego pisarza SF). Sloane wchodzi w konszachty z mrocznymi siłami z innego wymiaru, kreującymi i niszczącymi światy dla rozrywki. Ich rodzime uniwersum przypomina nieco koszmary rodem z opowieści Lovercrafta. Wkrótce bohater staje się narzędziem w rękach tych boskich istot, dla których Ziemia staje się kolejną, intrygującą zabawką. W dalszych przygodach Sloane poznaje też swojego arcywroga, istotę imieniem Shaan, rządzącą galaktycznym imperium. Jeszcze później jako narzędzie boskiej zemsty przynosi zagładę światom, na które przybywa a także prawie wszystkim ludziom których spotyka. Pseudouniwersum, w którym rozgrywają się kolejne opowieści o przygodach tego bohatera nie tworzy spójnej całości. Historie o pilocie Lone Sloane są raczej luźno ze sobą powiązane, co jednak nie przeszkadza, aby seria o przygodach tego bohatera była uważana za jedno z najbardziej znaczących dokonań artysty.

Salammbo

Historia ta, chociaż praktycznie niezależna, ma jednak pewien związek z poprzednim tytułem. Jaki - o tym za chwilę. Zacznijmy od genezy utworu. Otóż w 1858, francuski pisarz Gustave Flaubert (1821-1880) stworzył dzieło, które jest uznawane za protoplastę współczesnego gatunku literackiego zwanego heroic-fantasy. Było ono zatytułowane właśnie "Salammbo". Była to napisana z rozmachem barwna i egzotyczna opowieść o starożytnej Kartaginie, istniejącym w rzeczywistości północno afrykańskim mieście-stanie, które rzuciło wyzwanie dominacji Rzymu podczas wojen punickich, w drugim wieku naszej ery. Opowieść Flauberta była luźno oparta na fragmentach prac rzymskiego historyka Polybiusa. W swojej książce pisarz przedstawił dzieje fikcyjnej dziewczyny imieniem Salammbo, córki kartagińskiego generała Hamicara i jej dramatycznej miłości do Matho, przywódcy rebelianckich najemników, który ze swoimi wojskami oblegał Kartaginę. Cała opowieść bardzo przypominała historie tworzone wiele lat później przez Roberta E.Howarda, a awanturnik Matho jako żywo mógłby być proto-Conanem.

Komiks Druilleta jest z kolei adaptacją opowieści Flauberta. Nie jest jej dokładną kalką, jednak pełnymi garściami czerpie z literackiego pierwowzoru. Poza tym w komiksie tym nie jest zawarta cała historia zawarta w oryginale - pierwsze dwa albumy obejmują zaledwie wydarzenia zawarte na 40 pierwszych stronach dzieła Flauberta. Nie obyło się też oczywiście bez pewnych zmian, z których najciekawszą jest chyba ta, że w opowieści Druilleta w rolę rebelianckiego przywódcy Matho "wcielił się" nie kto inny jak... Lone Sloane. Tak więc artysta wykorzystał powieść Flauberta wprowadzając do niej swojego bohatera, który ląduje w Kartaginie swoim statkiem kosmicznym. W jednym z wywiadów Druillet stwierdził, że komiks "Salammbo" był przez niego planowany na 5 tomów. Ostatecznie jednak cała opowieść zamknęła się w trzech albumach zatytułowanych kolejno "Salammbo", "Carthage" (Kartagina), oraz "Matho". Na albumach się jednak nie skończyło. W tym roku ukazała się bowiem na rynku gra komputerowa zatytułowana "Salammbo: Battle for Carthage" (Salammbo: Bitwa o Karatginę). Druillet przejął tę grę od "Cryo interactive" które rozpoczęło prace nad projektem i sam nadzorował jej dokończenie. Nie jest to zresztą pierwszy kontakt tego artysty z branżą gier komputerowych, zajmował się on bowiem wcześniej tworzeniem projektów do takich tytułów jak "Ring: Legend of Nibelungen" (Pierścień: Legenda Nibelungów) i sequela tej gry zatytułowanego "Ring II". Gra "Salammbo" opowiada tą samą (no może prawie) historię, która jest zawarta w opowieści Flauberta i komiksach Druilleta. Gracz wciela się w niej w postać Spendiusa, niewolnika a jednocześnie bliskiego towarzysza Libijczyka Matho (aka Lone Sloane), zakochanego w pięknej tytułowej bohaterce. Jako Spendius gracz musi przechytrzyć siły rebeliantów, uratować miasto a także połączyć Matho i jego ukochaną.

Yragael

Pierwszy tom tej opowieści "Yragaël ou la Fin de Temps" (Yragael albo koniec czasów) powstał we współpracy z Michelem Demuthem, który napisał do niego scenariusz. Drugi tom opowieści "Yragaël: Urm le Fou" (Głupiec Urm) stworzył już natomiast sam Druillet. Tytułowy Yragael jest człowiekiem przeklętym który walczy ze swoim bratem o przejęcie należnego mu tronu. Warto tu zaznaczyć, że krążą dwie wersje dotyczące opowieści o Yragaelu. Pierwsza z nich mówi, że wymienione przeze mnie powyżej dwa albumy są faktycznie jedną serią. Druga wersja natomiast głosi, że są to oddzielne opowieści, które w wersji angielskiej zostały wydane razem. Niestety nie miałem w ręku żadnego z tych dwóch albumów i trudno mi to stwierdzić. Przy tej okazji pozwolę sobie na uwagę, że jeśli chodzi o twórczość Druilleta, to trudno jest znaleźć w sieci wartościowe informacje na temat jego prac, stąd niestety tak skąpe opisy co do niektórych tytułów. Przejdźmy jednak dalej do sylwetki ostatniego z prezentowanych w tym artykule bohaterów Druilleta, a jest nim...

Vuzz

Vuzz jest antybohaterem pełną gębą. Druillet narysował dwa albumy o jego przygodach ("Vuzz" i "La Bas"). Postać ta jest ludzkim śmieciem, który pragnie zazwyczaj tylko jedzenia i seksu. Obydwie te rzeczy zdobywa najczęściej przy użyciu przemocy. Opowieści o jego przygodach można zakwalifikować jako historie fantasy. Vuzz jest wędrowcem, który w różnych miejscach wdaje się w rozmaite awantury, najczęściej krwawe i czasem łączone z gwałtami... Pierwszy tom składa się z luźno powiązanych epizodów - w jednym z nich Vuzz trafia do dziwnego miasta, jakby pogrążonego we śnie, w jakimś domu znajduje piękną, śpiącą dziewczynę i ochoczo przystępuje do kopulacji z nią. W jej trakcie dziewczyna rozpada mu się w rękach (jej szczątki zwisają też z penisa Vuzza). Bohater wymiotuje i odchodzi... - w takim mniej więcej klimacie utrzymane są wszystkie opowieści z pierwszego tomu. W ostatniej nowelce Vuzz spotyka czarnoksiężnika, który zaprasza go do siebie, karmi go i opiekuje się nim. W końcu jednak czarnoksiężnik okazuje się być gejem, który ma na naszego bohatera ochotę... W tym kontekście chyba nie dziwi nikogo tytuł tego artykułu. Trzeba przyznać, że wizje to miał ten Druillet, oj miał i Vuzz nie jest tu wyjątkiem...

Wracając jednak do tematu, drugi tom przygód Vuzza jest już bardziej spójny fabularnie: bohater zostaje przywódcą bandy, razem napadają na kupców (znowu pojawiają się tu liczne mordy i gwałty - wszak tradycji musiało stać się zadość). W końcu jednak zostają rozgromieni. Vuzz i jeden z jego towarzyszy trafiają do niewoli. W końcówce komiksu (po ucieczce) zmęczony Vuzz postanawia umrzeć - idzie do wioski, której mieszkańcy są specjalistami od zadawania śmierci. Finał komiksu to śmierć głównego bohatera - rozbudowana, patetyczna, choć i groteskowa, scena. Vuzz umiera w walce, poraniony przez wrogów i naszpikowany strzałami, ale ta walka jest w rzeczywistości iluzją, którą przeżywa on pod wpływem narkotyków...

Podsumowanie.

Wpływ twórczości Druilleta widać w wielu pracach współczesnych artystów komiksowych, zarówno w rysunku charakterologicznym postaci, graficznych wizjach miast-mrowisk, a niekiedy także wybujałej dekoracyjności kadrów. Jednak, o ile mi wiadomo, nie znalazł się naśladowca jego charakterystycznego stylu. Twórczość tego artysty nosi piętno niepowtarzalnego indywidualizmu, objawiającego się także w jego niekomiksowych pracach, z których kilka chciałbym tu na koniec wymienić, a trzeba przyznać, że było tego całkiem sporo. Wśród licznych artystycznych dokonań Druilleta, pojawiły się na przykład teledyski (1990 "Excalibur", klip Williama Shellera); spektakl "Bataille de Salammbô" (Bitwa o Salammbo) zrealizowany w 1993, oczywiście na podstawie komiksu jego autorstwa. Przedstawienie to zostało wystawione w teatrze "Géode" (Paryż).
Druillet jest także utalentowanym malarzem. Jego prace były wystawiane wielokrotnie we Francji i w wielu światowych galeriach (Nowy York, Tokyo, etc). Artysta zajmował się nawet tworzeniem fresków ściennych (m.in. w Angouleme, Lozannie i Paryżu). Za swoją komiksową twórczość otrzymał wiele wyróżnień. Jest między innymi zdobywcą głównej nagrody słynnego komiksowego festiwalu w Angouleme (1988) - za całokształt twórczości. Laureatami tej nagrody są również tak znani twórcy jak Moebius, Bilal, Loisel, Rosiński, vanHamme i wielu innych. Od jakiegoś czasu zasiada też w jury konkursowym tegoż festiwalu. I niech mi teraz ktoś powie, że komiksy są robione przez idiotów, dla idiotów...

tekst: Tomek"aegirr"Brzozowski, konsultacje i uzupełnienia:
Jerzy Szyłak

Źródła:
http://membres.lycos.fr/sloane/druillet/druillet.htm
www.gamershell.com
http://www.hazardedizioni.it/autori/druillet.html
i wiele, wiele innych cholernie ubogich w wartościowe informacje stron internetowych...
magazyn "Komiksmania" #1
artykuł Jerzego Szyłaka z magazynu "Awantura" #1

Wybrana bibliografia.

1. Le Mystere des Abîmes [Tajemnica otchłani] (Losfeld, 1966 - reprint jako "Lone Sloane 66", Humanos, 1977, zawiera także "Saint Naufrage des Extases" (niepublikowana opowieść autorstwa Michela Demutha, 1966; and "Nova", Pilote Mensuel No.1, 1974)

2. Les Six Voyages de Lone Sloane
[Sześć podrózy Lone Sloane] (Dargaud, 1972) (includes: 1: "Le Trone du Dieu Noir" [Tron czarnego boga], Pilote Nr.538,, 1970; 2: "Les Iles du Vent Sauvage" [Wyspa wiatru zagłady], Pilote Nr.553, 1970; 3: "Rose" [Róża], Pilote Nr.562, 1970; 4: "Torquedara Varenkor: Le Pont sur les Etoiles" [Most ponad gwiazdami], Pilote Nr. 569, 1970; 5: "O Sidarta", Pilote Nr.578, 1970; 6: "Terra", Pilote Nr.598, 1971)

3. Delirius (do scenariusza Jacquesa Loba) (Pilote Nr-y. 651-666, 1972; Dargaud, 1973)

4. Gail (Metal Hurlant Nr-y.18-27, 1977-78; Humanos, 1978)

5. Salammbo (Metal Hurlant Nr-y.48-54, 1980; Dargaud, 1981)

6. Salammbo 2: Carthago (Dargaud, 1982)

7. Salammbo 3: Matho (Dargaud, 1986)

8. Chaos (Albin Michel, 2000)