|
Naga Zemsta,
czyli lotem Kurczaka wokół "V for Vendetta"
Anglia. Wszędzie kamery. Zimno i brudno. Niebo w czerni
i żółci, brudne i niezdrowe. Ludzie w tym kraju są smutni
i uciśnieni, a wolność i sprawiedliwość to puste słowa.
Gdzieś w mrokach nocy człowiek w teatralnej masce przygotowuje
się na swój pierwszy występ. Ten człowiek zmieni wszystko.
Kim jest?
Niniejszy tekst7 przedstawia moje przemyślenia i analizę
dotyczącą powieści Alana Moore'a "V for Vendetta. Tych
z Was, którzy jeszcze jej nie czytali może zachęcić do lektury,
jednak ostrzegam, że zdradza istotne fragmenty i rozwiązania
fabularne, znajomość których nie odbierze Wam wszakże przyjemności
obcowania z tym dziełem, może jednak pozbawić Was dreszczyku,
czy dwóch przy odkrywaniu detalów i smaczków. W zamian za
to pozwoli Wam, mam nadzieję, uzyskać świeże i nie banalne
postrzeganie "wnętrza" tej historii. Tych, którzy
już przeczytali skłoni jak sądzę do chwili refleksji i ponownego
sięgnięcia na półkę, by jeszcze raz zanurzyć się pod maskę
V. Zapraszam więc- czujcie się jak u siebie w domu.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici...1powiedział Faust 2.
"Na tym polega podbicie wszechświata. Robić to co się
chce." odrzekła szesnastoletnia Evey Hammond. Te dwa
zdania, te dwie postacie są najważniejszym kluczem do tego
co kryje się pod zewnętrzną, fabularyzowaną otoczką epickiej
opowieści o zemście Alana Moore'a.
Tak jak żadne odniesienie do innych dzieł w komiksie Moore'a
nie jest przypadkowe, tak i moje powołanie się na Fausta
jako przewodnika po omawianym dziele ma swoje podstawy.
Można go postrzegać jako przedłużenie osobowości Moore'a
na kartach komiksu, a więc i wyraz jego myśli- wszak obydwaj
są uważani za magów i wybitnych humanistów, a złośliwi wspomnieliby
pewnie i o innych jeszcze podobieństwach, tak więc również
wierzę, że wprowadzenie go na karty tej opowieści nie było
zupełnie przypadkowe, a odkrywa pewien często zapominany
aspekt "VfV".
Ta opowieść to nie tylko kolejna wizja Anty-Utopii i faszyzmu
u krańca XX wieku (choć o tym też będzie później) dublująca
pomysły "Roku 1984" Orwella, lecz także swoisty
traktat o kondycji psychicznej i poczuciu własnej tożsamości
jednostki odsuniętej poza nawias społeczeństwa.
Główny (?) bohater książki- V to człowiek, który przeżył
piekło obozu koncen..., przepraszam przejściowego i tak
jak Faust podpisał traktat z diabłem, za cenę, jednak być
może nie tak metaforycznego jak tamto, wyzwolenia. Bo jak
inaczej można nazwać wymordowanie setek osób przy użyciu
gazu musztardowego i napalmu, jeśli nie pozbyciem się duszy?
Jednakże V tak jak i jego poprzednik próbuje dokonać auto-odkupienia,
a ofiarę z duszy spłacić ofiarą z życia. Wykorzystać swe
możliwości nie tylko do zaspokojenia potrzeb własnego Nemezis,
ale i do twórczej (choć pozornie tak destruktywnej) pracy
dla dobra ogółu. Zresztą jego dążenie do własnego wybawienia
i rozgrzeszenia widoczne jest nie tylko w próbie obalenia
systemu faszystowskiego, który dzierży władzę na modłę iście
makbetowską.
Swoje uczucia V przekazuje także w kontaktach z własnymi
twórcami- komendantem obozu, kapelanem, lekarką prowadzącą
badania hormonalne, które czynią z niego odmieńca, schizofrenika.
Ci ludzie- odpowiedzialni za jego kreację, są dla V rodzicami.
Nienawidzi ich, ale musi ich kochać, tak jak ożywieniec
Frankensteina kochał i pragnął zniszczyć swojego ojca. V
jest takim samym potworem i także rodzi się na nowo. Na
cześć swoich rodziców przyjmuje imię V, czyli Piątka, bo
tak go nazywali w obozie po powtórnym "narodzeniu",
a odrzuca wszystko co mogłoby łączyć go z poprzednim żywotem-
czyniąc niemożliwym odnalezienie jego pierwotnej tożsamości,
gdyż ta dla niego nie istnieje.
Miłość, którą ofiarowuje swoim rodzicom wraz ze śmiercią
jest symbolizowana przez różę- odmianę Violet Carson nazwaną
tak na cześć znanej aktorki uhonorowanej tytułem Damy Imperium
Brytyjskiego. Róże ta więc jest w jakiś sposób uznaniem
i honorem. Ostatnim jaki edypowskie dziecię oddaje swoim
rodzicielom. Zresztą imię Violet Carson jest anagramem "Actor's
in Love". A kim jest V jeżeli nie aktorem o twarzy
skrytej za maską Fawkes'a Guy'a3?
Dla własnego odkupienia też przekazał swe wartości i swoją
wizję uwolnienia mas potomkowi, którego stwarza, poprzez
umożliwienie odnalezienia swego prawdziwego ja, niczym fantom
Tyler z powieści Chucka Palahniuka - Fight Club. Wyzwolona
z ułudy wpajanej przez system Evey będzie nowym V, nieobciążonym
już jednak grzechami i rozterkami, oraz ułomnością umysłu
i okrucieństwem poprzedniego. Dzięki temu będzie mogła stać
się twórczym aspektem anarchii, w miejsce pierwotnego zniszczenia
reprezentowanego przez pierwszego V.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. V człowiek obciążony grzechami,
szalony, kochający i oddający swe życie idei podbija wszechświat-
czyli robi co zechce w sposób bardzo prosty- nakładając
na twarz maskę (nieprzypadkowo twarz innego bojownika o
sprawy uciśnionych). Będąc nierozpoznawalnym czyni to na
co ma ochotę. Maska jest jego przepustką do świata pozbawionego
ograniczeń, narzuconych przez sprawujący władzę system.
Dzięki masce żyje żywotem, który rozpoczął się w obozie.
Zresztą pierwsze ataki V są równie symboliczne- zniszczenie
Parlamentu- dokończenie dzieła swojego patrona. Odebranie
Fatum4 atrybutu nieuchronności. Potem spektakl z Temidą5,
której obowiązkiem była ochrona słabych, a która "poszła
do łóżka" z partią faszystowską. Dopiero tak przygotowanego
gruntu używa do właściwych akcji- oddania przesłania, zniszczenia
Oka, Ucha i Ust, które dają szansę na obalenie systemu i
ukazanie prawdy.
Temu służą wszystkie działania V, włącznie z ofiarą ze
swojego życia dla człowieka Nosa- Fincha. W nim widzi jednego
z ostatnich sprawiedliwych, którzy nie zaprzedali się innemu
zniewoleniu niźli tylko prawdzie. A prawda jego zdaniem
mimo, iż jak wszystko inne bywa więzieniem, to jest więzieniem
najczystszym i najuczciwszym- najmniej ograniczającym. W
jego oczach Finch miał szansę stać się wolnym! Mógł zostać
prawdą.
Dla V całe życie było wodewilem6. Aż po swój kres i pogrzeb
Wikinga wierzył w rolę, którą odgrywał. Nawet śmierć była
dla niego powodem do jeszcze jednej farsy i odegrania ról
różnych uciśnionych warstw. Dla niego wszystkie symbole
były prawdziwe, prawdziwsze nawet niż rzeczywistość. O tym
jest właśnie ta opowieść. Nie o faszystach i brutalnej władzy,
ale o poszukiwaniu własnej tożsamości, o tym, że każdy z
nas jest symbolem, a maska to coś więcej niż kawałek materii
skrywającej twarz. Przede wszystkim jednak o poszukiwaniu
odkupienia i wyzwolenia- zarówno takiego jakie otrzymuje
V, jak i tego, którego doświadcza Evey.
Tylko prawda, bez względu na to, jak okrutna pozwala kroczyć
przez życie z otwartymi oczami. Nie bierzcie przykładu z
tej dziwki Temidy. Pójdźcie drogą V. Pomyślcie o tym.

Paweł "Kurczak" Zdanowski
1.(łac.) W moim życiu dzięki sile prawdy podbiłem wszechświat
2 Niemiecki humanista, alchemik, uważany za czarnoksiężnik,
"filozof filozofów", astrolog i chiromanta; autor
rozprawy Höllenzwang - traktatu o magii i wiedzy tajemnej;
jego postać wykorzystał J.W. Goethe do stworzenia słynnego
dramatu " Faust" o rozdarciu ludzkiej duszy i
dążeniu do granic poznania (książka ta leży zresztą na półce
w Galerii Cieni, patrz "VfV" tom 1, strona 20,
panel 5)
3 Fawkes Guy (1570-1606), główny uczestnik "spisku
prochowego" w 1605 w Anglii, zawiązanego w związku
ze wzrostem prześladowań katolików
4 Fatum- mit. rzym. 1. Fatum - bóg będący personifikacją
przeznaczenia. 2. przeznaczenie, wola bogów, która była
nieodwracalna. 3. przen. los, przeznaczenie, coś nieuniknionego,
konieczność; nieszczęście, zgubne niechybnie następujące
zdarzenia
5 Temida (gr. Thémis, -idos) 1. mit. gr. bogini sprawiedliwości
i praw, przedstawiana z rogiem obfitości i wagą, nieraz
z opaską na oczach i mieczem w dłoni. 2. przen. sprawiedliwość,
sądownictwo.
6 Wodewil- (fr. Vaudeville), komediowy utwór sceniczny,
nierzadko o cechach farsy, zbliżony do operetki. Posługuje
się udramatyzowanym tekstem mówionym oraz muzyką, piosenką
i fragmentami baletowymi. Od w. XV wodewilem nazywano kuplety
satyryczne, później spektakle wędrownych teatrzyków, których
wykonawcy śpiewali razem z publicznością.
|
|